środa, 17 maja 2017

Kasztany kwitną!

Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty! Ptaki śpiewają, kwiaty pachną, kasztany kwitną, maturzyści... w ten najpiękniejszy czas w roku Ci ostatni chyba jako jedyni mogą mieć więcej powodów do zmartwień niż radości. Mamy jednak to szczęście, że jako stateczni ludzie krótko przed i świeżo po 30tce nie musimy zawracać sobie głowy egzaminami, a widok kwitnących Aesculus hippocastanum przypomina o tym, że teraz jesteśmy tutaj gdzie powinniśmy. Więc tak, jesteśmy z powrotem w domu, tak blisko rezydencji i pejzaży za którymi tęskniliśmy.


Grono miłośników rezydencji uległo powiększeniu. Powiększenie, w liczbie osoby dokładnie jednej, na pierwszy rzut oka może wydawać się mało znaczące, ale jak mawia stare powiedzenie - pozory mylą. Rzeczona osoba, choć ze względu na gabaryty bardziej precyzyjne byłoby określenie osóbka, stanowi bowiem centrum świata rodzinnego niczym słońce w naszym układnie planetarnym. Dla zwolenników teorii o płaskiej Ziemi bardziej obrazowe może być porównanie do jądra atomu i krążących wokół elektronów. Mówiąc krótko – dzieciak rządzi! Z tego powodu czasami jesteśmy trochę czasowo i logistycznie ograniczeni w wypadach na wieś, ale z drugiej strony mamy dodatkową motywację, aby czym prędzej uczynić naszą chatę miejscem przyjaznym spokojnemu wypoczynkowi rodzinnemu.

Przy okazji omawiania klubu miłośników rezydencji jest coś co chcielibyśmy podkreślić. We wszystkie dotychczasowe mniej lub bardziej spektakularne prace porządkowe, reanimacyjne, konserwujące zaangażowane były nasze rodziny. Wśród członków klubu są hobbystyczni kosiarze trawy, entuzjaści sadzenia kwiatów oraz zwyczajni amatorzy leniwego wypoczynku w sielskich okolicznościach przyrody. Cieszymy się, że choroba o nazwie „nie pozwolimy umrzeć tej starej ruderze” dotknęła nas wszystkich i mamy nadzieję, że razem będziemy trwać w tym szaleństwie.


Ostatni pobyt na wsi przyniósł widoczne zmiany w wyglądzie sieni na piętrze. Jako że, sień owa stoi na drodze przeprawy do dwóch przytulnych pokoików, które czym prędzej należy zreaktywować, nastał czas aby ją zwyczajnie ogarnąć. Tak to wyglądało do tej pory:


A tak wygląda obecnie:



Zdajemy sobie sprawę, że pomieszczenie to nadal przypomina bardziej lokację z horroru o nawiedzonym domu niż urokliwą wiejską chatkę. Jeszcze bardzo dużo pracy przed nami, ale mówiąc szczerze jesteśmy zadowoleni z efektu i z odrobiną wyobraźni widzimy tam piękne wnętrze. Wielogodzinne czyszczenie pozwoliło odsłonić belki szachulca (na razie tylko ich część, prace będą oczywiście kontynuowane), natomiast od razu narodziło się kilka pytań.

Czym uzupełnić ubytki i szczeliny?
Czym zabezpieczyć drewno przed szkodnikami?
Kwestia wypełnienia – tu musimy się mocno zastanowić i wnikliwie zbadać temat oraz dostępne możliwości.


Będziemy dozgonnie wdzięczni za wszelkie rady od osób bardziej doświadczonych we wskrzeszaniu starych chat:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz